poniedziałek, 10 października 2011

Take it hard.

Chciałam odpuścić, tak, naprawdę. Zwykle tak robię. Niestety, wolę odpuścić, zamieść wszystko pod dywan.
Może i jest lepiej, gdy wszystko ucicha. Ale nie chodzi przecież o to, by wszystko i wszystkim odpuszczać.
Bo tak to nic z tego życia nie będzie.
Mieć swoje zdanie i bronić go, w tym sens.
A nie uginać się pod ciężarem sytuacji, czy otaczających nas ludzi, mających na nas jakikolwiek wpływ. Dostosowywać do tego, czego chcą.
Może ja też czegoś chcę?


Chcę się wyżyć.
Chcę zwyzywać. 
Chcę powiedzieć, co o niej myślę.
Chcę jej wszystko wygarnąć. 
Chcę go uświadomić.
Chcę jemu coś pokazać.
Chcę mu coś przekazać, 
Chcę do niego dotrzeć.

Chcę sobie coś udowodnić.

Bo komu mamy coś udowadniać, jak nie sobie?

"Mała irytacja pobudza apetyt"

Proszę samą siebie.
Nie odpuszczaj, nie odpuszczaj, nie odpuszczaj, nie odpuszczaj, nie odpuszczaj!

"Kiedy milczysz i nie zwracasz na siebie uwagi, nikt o Tobie nie mówi.
Ale kiedy się wyróżniasz... 

Kształtowanie siebie jest czasem trudne i bolesne, a oryginalność jest cechą wartościowego człowieka"

Ktoś trafił w samo sedno. Ot co.

Zapisać, zakodować, zapamiętać.Używać.

~Dobranoc.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz odwagę?