piątek, 31 sierpnia 2012

pankracowska rewolucja

To wszystko było dawno. Ale ja przecież tak lubię rozpamiętywać.


Przeżyłam właśnie okres okropnej stagnacji. Czas na rewolucję- zwykle właśnie ot tak, niespodziewanie mi się to włącza.
Zmarnowałam sporo czasu. Tak po prostu nie można, to nieetycznie, nieładnie.
Wbrew ludzkości i rozwojowi. Wbrew tej całej 'chęci i energii do życia' w młodych ludziach, czy coś tam.

Mam miesiąc. I cele, do spełnienia przez te najbliższe 30 dni też mam. Mniej więcej- ale to sukces, w porównaniu z tym wcześniejszym zerem.

Nie chcę już niczego nie pamiętać. Tak jak nie pamiętam kwietnia/maja/lipca czy sierpnia. Poza małymi wyjątkami.
Te wszystkie miesiące minęły wczoraj, a ja nawet tego cholernego wczoraj już nie pamiętam.


I kończę w tym momencie, bo nie mam aktualnie pomysłu jak inaczej.